Jak poradzić sobie rozpoczynając studia? Co powinniśmy już wiedzieć, a czego dopiero się dowiemy? Czy ten pierwszy rok jest naprawdę aż taki straszny?

Są to pytania najczęściej zadawane na początku naszej drogi ze studiami. Często dowiadujemy się od znajomych czy znajomych znajomych, jak to jest strasznie na tym pierwszym roku, a wykładowcy? Najgorsi, jacy tylko mogą być. Tak naprawdę sam/a przekonasz się, jak to jest, a czasem warto wziąć poprawkę na to co mówią inni. Jedni chcą Cię nastraszyć; wiadomo konkurencja na rynku pracy nie jest mała, a inni będą pomocni i chętnie użyczą notatek czy dadzą jakieś wskazówki. Ale zacznijmy od początku. Ready?

Ach…..ten czerwiec! Trochę deszczu, więcej słońca, fajne kiecki oraz szorty. Mogłybyśmy rzec, że życie jak w Madrycie, ale z racji wirusa możemy zamienić to na Łódź. Widzisz, że wszystko pięknie się układa. Biegasz, jeździsz na rowerze, spotykasz się ze znajomymi i w ten pojawia się ona. Niby niepozorna, a jednak nazywają ją Cruellą Demon. Podobno wyciska łzy lepiej niż cebula. Matura 🙂

Co prawda brzmi to trochę inaczej, niż zwykle. Normalnie to o tej porze maturzyści powinni łapać jakieś promienie słoneczne leżąc błogo na plaży. Mamy jednak rok pełen niespodzianek i tegoroczne egzaminy są w czerwcu. Ba! Niektórzy maturzyści już są nawet po. Dlatego my – doświadczone studentki przychodzimy Wam z pomocą. Co prawda może nie maturalną, ale rekrutacyjną. Dlatego rozsiądźcie się wygodnie w fotelach, weźcie ze sobą popcorn i czytajcie dalej.

Zacznijmy od tego, że na początku był chaos. Brzmi tajemniczo? To wyobraź sobie swój pokój, który nie był sprzątany przez dwa tygodnie. Widzisz go? Dobrze, to teraz pomyśl sobie, że nagle się budzisz i postanawiasz znaleźć swoją gumkę do włosów. W tym momencie zaczynają się schody, bo to jest jak szukanie igły w stogu siana. Jednak kiedy zaczniesz sprzątać to bez problemu znajdziesz swoją zgubę. Podobnie jest z rekrutacją -niby taka zakręcona i tajemnicza, a później jednak łagodna i prosta w obsłudze.

Rekrutacja, czyli co w trawie piszczy?

Chcąc zapisać się na swój wymarzony kierunek, musisz założyć konto na stronie Uniwersytetu Łódzkiego. Uzupełniasz swoje dane, dodajesz zdjęcie, wnosisz wymaganą opłatę i zapisujesz się na kierunek. Później uzupełniasz wyniki matur i czekasz na wyniki. Dla ułatwienia podajemy Wam link, gdzie znajdziecie WSZYSTKIE terminy, kierunki i odpowiedzi na inne nurtujące was pytania.

https://rekrutacja.uni.lodz.pl/

Po wynikach podpisujecie w dziekanacie potrzebne dokumenty, podbijacie legitkę i lecicie w tango. Oczywiście wydziałowe 😉

Mój pierwszy….wykład

Z niecierpliwością wyczekujesz tego dnia. Nowi ludzie, miejsce, sale, wszystko. Im bliżej pierwszego wykładu tym adrenalinka większa. W głowie masz już zarys jakiegoś amerykańskiego profesora, który… No właśnie, który tak naprawdę okazuje się takim samym człowiekiem, jak Ty. Różnica między wami jest taka, że posiada on większy bagaż życiowy, ma tytuły na jakie ciężko pracował i pracuje. Same wykłady są jak Twoje nowe lekcje. Z tym, że trwają one dłużej i nie słyszysz między nimi dzwonka. Bowiem tu, każdy przedmiot ma swoją godzinę. Siedząc na wykładach musisz znaleźć swoje flow i sposób działania, który będzie dla Ciebie najbardziej odpowiedni. Musisz się przygotować na to, że nie wszyscy wykładowcy przygotowują prezentacje multimedialne, z których możesz przepisać sobie potrzebne rzeczy. Niektórzy wolą opowiadać to, co chcą nam przekazać, dlatego powinieneś słuchać uważnie i notować te najważniejsze informacje. Nie przejmuj się, kiedy przed egzaminem okaże się, że każdy z Was ma co innego w notatkach. To jest zupełnie normalne i my też tak miałyśmy. Warto wtedy powymieniać się wzajemnie notatkami. Nie bój się też pytać wykładowcy, jeśli czegoś nie dosłyszałeś lub nie jesteś pewien. To nic strasznego.

Rzucam studia i jadę w Bieszczady!

To nasze ulubione powiedzenie! I nawet nie wiemy ile razy padło ono z naszych ust. Jednak mimo to wciąż studiujemy, a po górach chodzimy w wolnym czasie. Jest wielce prawdopodobne, że przez pierwszy semestr ( o ile nie rok), będziesz coś takiego mówił. Świadomie, czy też nie. Pamiętaj, że nie Ty pierwszy i nie ostatni. W dużej mierze jest to spowodowane pewnym przeskokiem ze szkoły średniej na uniwersytet. Aula, wykłady, ćwiczenia, kolokwium, egzamin, warunek?! Dodatkowo nie mamy codziennie zadań domowych, kartkówek, jedynek oraz nikt nam nie dyktuje, co mamy zapisać w swoich zeszytach. W dodatku wszyscy zwracają się do ciebie per Pani/Pan. Jest to po prostu jedna wielka nowość. Jednak z czasem zauważysz, że idzie Ci coraz lepiej. Wiesz już mniej więcej o co chodzi, co oznaczają pewne terminy i z którym wykładowcą masz zajęcia. Tak więc nie rzucaj studiów od razu. Daj sobie trochę czasu, a w wolnych chwilach jedź w Bieszczady 😉

(Nasz) Niezbędnik (pilnego) studenta

Z biegiem czasu mamy swoje ulubione przybory, bez których nasz rok akademicki nie istnieje. Po pierwsze kartki. Oj lubimy pisać na kartkach, a później wkładać do segregatora lub skoroszytu, który przeznaczony jest na dany przedmiot. Ważne, aby kartki numerować,  bo inaczej klops! Jeśli w danym dniu masz kilka przedmiotów to możesz założyć sobie skoroszyt na dany dzień. To też się sprawdza. Kolejną sprawą jest kalendarz, bez którego zginiesz, jak ciotka w Czechach. Zapisuj daty zajęć, ćwiczeń, egzaminów czy innych prac. Może się zdarzyć, że niektóre zajęcia będą raz na dwa tygodnie. Dlatego na początku swojej studenckiej drogi, kiedy otrzymasz plan zajęć wpisz daty do kalendarza. Weź pod uwagę też grupy, do których będziecie należeć. Bowiem nie wszystkie mają zajęcia w ten sam dzień. Grupy możesz śmiało sprawdzić w USOS-ie. Długopisy, a nawet dużo długopisów. Zakreślacze i kolorowe długopisy, które są fajna alternatywą dla wzrokowców. Same takie jesteśmy i lubimy ten sposób nauki. Nie dość, że zaznaczamy ważne informacje, to jeszcze te notatki fajnie wyglądają. Dodatkowo dzięki kolorom łatwiej zapamiętujemy, co i gdzie było. Kolejną rzeczą są karteczki samoprzylepne, które wielokrotnie nas uratowały. Często zapisujemy sobie na nich kluczowe pojęcia, albo skrótowo to co zawiera dany wykład. I to wszystko. To są takie nasze ‘’must have’’, co nie znaczy, że u Ciebie się sprawdzi. Macie jakieś swoje patenty? Jeśli tak, to chętnie je odkryjemy. Tym zdaniem kończymy naszą pierwszą część poradnika dla pierwszoroczniaka. Mamy nadzieję, że udało nam się rozwiać wasze pierwsze wątpliwości i wytłumaczyć parę rzeczy. W kolejnych częściach powiemy dalej co i jak, a także wytłumaczymy co oznaczają pewne terminy. Oj, będzie się działo, a więc nie zapomnijcie o dużej misce z popcornem!

A więc… Jak przetrwać ten pierwszy rok?

Niestety, nie ma na to złotej rady, ale jak to mówią – najgorszy jest zawsze pierwszy rok, a później to już z górki. Jest w tym jakaś prawda, bo ile razy rzucałyśmy już te studia – ciężko zliczyć. Zawsze w chwili słabości jednej, druga mówiła: ,,Hej! Tyle już za nami, że szkoda teraz się poddać!’’. No i proszę. Aktualnie we wrześniu czeka nas obrona naszych prac licencjackich, także chyba dałyśmy radę!

 

 

1 Dziekanat – miejsce, gdzie podpisujesz potrzebne dokumenty, podbijasz swoją legitymację, wnosisz opłaty za warunek oraz składasz pracę dyplomową.

2 USOS – coś, jak e-dziennik, gdzie widzisz podział na grupy, masz wpisywane oceny etc.

 

Autorki:

 

 

MONIKA ŁONIEWSKA

Praktykantka w Biurze Karier UŁ 2019/2020

Z pozoru cicha i spokojna, ale potrafię zawalczyć o swoje. Mam marzenia i plany, z którymi zamierzam związać swoją przyszłość. Póki co wracam na ziemię, gdzie pełnię jedną z najważniejszych ról w życiu. Jestem mamą małego, a zarazem uroczego szkraba, który energii ma więcej niż mogłoby się wydawać. Oprócz tego studiuję pedagogikę o specjalności edukacja dorosłych z coachingiem. Tym samym udowadniam, że można połączyć macierzyństwo ze studiami.

WERONIKA ZABAWA

Praktykantka w Biurze Karier UŁ 2019/2020

Podobno marzenia się nie spełniają, a marzenia się spełnia. Dlatego moja głowa jest pełna marzeń, które sukcesywnie staram się realizować. Na co dzień studiuję edukację dorosłych z coachingiem, a w wolnych chwilach pracuję jako animator z dziećmi. Oprócz tego biegam, praktykuję jogę i zarażam uśmiechem.  Najbliżsi nazywają mnie pozytywka.

Tekst powstał w ramach cyklu #CareerFullyCharged.

Seria Czwartkowy focus należy do Ambasadorów Biura Karier UŁ. Członkowie zespołu, który od jesieni pracuje nad przygotowaniem eventu dla studentów, dzielą się z Wami pomysłami na efektywne wykorzystanie czasu.

Pozostaw odpowiedź