Wyobraź sobie, że twoje myśli to chmury przepływające przez umysł. Twój umysł jest jak niebo zasnute chmurami. Chmury te pojawiają się i znikają raz po raz. Ty i twój umysł jednak nie jesteście tymi chmurami, a niebem, którego częścią są chmury – myśli. Myśli przychodzą i odchodzą. Staraj się ich nie oceniać i nie podążać za nimi. Pozwól, aby swobodnie przepływały. Gdzie są teraz twoje myśli? Gdzie jesteś teraz obecny? Jak często twój umysł jest niespokojny?

 

Kiedy około roku temu rozpoczynałam swój kurs Mindfulness Based Stress Reduction, nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, jak bardzo trudna, ale jednocześnie fascynująca będzie to przygoda. Czym jest mindfulness? W wielkim skrócie mówiąc to zatrzymanie się w chwili obecnej, które przynosi spokój ducha i ciała. Trochę polega to na nauce patrzenia na siebie i świat oczami małego dziecka.

Mindfulness to rodzaj medytacji, polegającej na skupieniu uwagi na tu i teraz, bez osądzania tego co się pojawia. Choć korzeniami sięga do buddyzmu, dziś świetnie służy zestresowanym ludziom Zachodu goniącym za mitycznym szczęściem. Jednak czyż nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem dalekowschodnich mistrzów medytacji, iż szczęścia na próżno szukać w materialnym świecie…

 

Na czym polega życie w duchu mindfulness?

 

Życie w duchu mindfulness polega na praktykowaniu uważności, a więc pełnej świadomości tego co robimy, co czujemy, co myślimy. Nie jest to łatwe bo nasz umysł jest rozproszony i bardzo zaabsorbowany światem materialnym. Robimy kilka rzeczy na raz, niby nasze ciało jest tu i teraz, ale umysł błądzi. Nieustanna gonitwa myśli, tłumienie emocji, bezrefleksyjne życie na tzw. autopilocie, nieustanne rozpamiętywanie przeszłości i zamartwianie się o przyszłość… Niestety taki styl życia szybko prowadzi do wypalenia, stresu i wielu chorób psychosomatycznych.

Tymczasem poprzez praktykę uważności możemy pielęgnować rzeczywistość, przeżywać głębiej i pełniej życie.

Kiedy stajemy się bardziej uważni wobec swoich własnych stanów wewnętrznych (myśli, emocji, wrażeń) często okazuje się, że zaczynamy lepiej funkcjonować i w życiu i w pracy, poprzez lepszy kontakt z samym sobą wzrasta nasze poczucie własnej wartości, poprawia się samopoczucie, odporność na stres i nasza kreatywność. Pozytywnych zmian jest dużo, dużo więcej. Mindfulness, , został spopularyzowany przez profesora medycyny Jon Kabat-Zinn`a w latach 70. XX w w Klinice Redukcji Stresu przy Uniwersytecie Medycznym w Massachusetts w formie specjalnego treningu MBSR (Mindfulness Based Stress Reduction). Okazało się, że trening ten pomaga wielu pacjentom z chronicznym bólem, nadciśnieniem, depresją, zaburzeniami trawiennymi i wieloma innymi chorobami, tam gdzie tradycyjna medycyna nie umie już pomóc.

Mindfulness czyli trening uważności praktykuje się poprzez medytację opartą o:

1. Uważność ciała – skanowanie (bodyscan) uwagą różnych miejsc w ciele, zwiększenie świadomości własnego ciała.

2. Uważność oddechu – uczenie się pełnej świadomości wdechu i wydechu.

3. Uważność myśli – zwrócenie uwagi na strumień myśli bez oceniania ich.

4. Uważność na zjawiska – poszukiwanie prawdy, natury rzeczywistości.

 

Ale jak tego dokonać?

 

  • Naukę uważności zacznij od koncentracji na prostych codziennych czynnościach takich chodzenie, jedzenie czy sprzątanie. Nieważne, co robisz tylko jak – każda z tych najprostszych i najbardziej rutynowych czynności może stać się wydarzeniem i treningiem uważności. Jeśli myjesz zęby, przypominaj sobie że to robisz, odczuwaj dotyk szczoteczki na swoich dziąsłach, poczuj miętowy smak i zapach pasty do zębów, zauważaj szczegóły który zazwyczaj umykają twojej uwadze. Jeśli jesz, nie oglądaj TV, skup się tylko na tym jak smakuje każdy kęs uważnie, jak badacz powoli analizuj kolor, zapach i smak potrawy.

 

  • Postaraj się wyłączyć autopilota i skup się na wykonywaniu jednej rzeczy w danym momencie. Bądź tu i teraz, przestaw się z trybu działania na tryb bycia. Walcz z rutyną, postaraj się robić te same rzeczy w nieco inny sposób. Walcz też z rutyną przepracowania, które sprawia że wchodzisz w tryb życia zautomatyzowanego. Nieraz koncentracja na wynikach i terminach, sprawia, że zapominamy o tym, że wokół nas jest niezwykły świat i ludzie.

 

  • Oddychaj świadomie – skieruj swoją uwagę na oddech, jeszcze zanim wstaniesz z łóżka. Zauważ swój wdech i wydech. Powracaj do tego świadomego oddechu także w ciągu dnia. Z czasem wystarczy ci 10 takich świadomych oddechów, by wrócić do tu i teraz. Obserwuj też swoje ciało, gdy idziesz lub stoisz.

 

  • Zauważaj swoje myśli i emocje – Zadawaj sobie co jakiś czas pytania: Co teraz czuje moje ciało? O czym teraz myślę? Co teraz przeżywam? Jaka jest dla mnie ta chwila? Takie pytania są jak znaki STOP. Uczą samoświadomości i uważności. Bądź uważny także w relacjach z bliskimi, ważnymi dla ciebie ludźmi – oni też chcą żebyś ich wysłuchał i uszanował ich emocje.

 

  • Zaakceptuj taki stan rzeczy, jaki jest – bardzo często tracimy mnóstwo energii na zaprzeczanie lub sprzeciwianie się sprawom, na które nie mamy żadnego wpływu. Zaakceptowanie rzeczywistości takiej jaka jest nie oznacza wcale, że wszystko musimy zacząć lubić albo, że mamy być bierni. Akceptacja oznacza w tym wypadku umiejętność postrzegania rzeczy takimi jakimi są, a nie takimi, jakimi powinny według nas być. To może być początek bardziej świadomego i kreatywnego życia oraz właśnie dążenia do zmian i rozwoju.

 

Na zakończenie zapraszam was do refleksji z poematem Preludium Oriah Mountain Dreamer oddającym istotę rzeczy:

Co jeśli nie musisz się zmieniać, nie musisz próbować stać się kimś innym – kimś bardziej współczującym, bardziej obecnym, bardziej kochającym lub mądrym?

 

Jak wpłynie to na wszystkie sfery twojego życia, w których bez końca starasz się być lepszy?

 

Co jeśli twoje zadanie to po prostu rozwijać się – by stać się osobą, którą już jesteś z natury – kimś delikatnym, współczującym, kto jest zdolny żyć pełnią życia i być żarliwie obecnym?…

 

Co jeśli właściwym pytaniem nie jest: dlaczego tak rzadko jestem osobą, którą chcę być, lecz: dlaczego tak rzadko chcę być osobą, którą naprawdę jestem?

 

W jaki sposób zmieni się twoje wyobrażenie o tym, czego twoim zdaniem musisz się nauczyć?

 

Co jeśli, by stać się sobą, nie musimy się ciągle katować; co jeśli dzieje się to dzięki rozpoznawaniu, odbieraniu ludzi, miejsc działań, które dają nam ciepłą zachętę, bez jakiej się nie rozwiniemy?

 

Jak wpłynie to na sposób, w jaki zdecydujesz się przeżyć dzisiejszy dzień?

 

Co by było gdybyś wiedział, że impuls, by iść upiększyć świat, bierze się z głębi i poprowadzi cię za każdym razem, jeśli po prostu będziesz uważnie czekał?

 

Jak wpłynie to na twój bezruch i ruch, na chęć, by podążać za impulsem, by zwyczajnie odpuścić i zacząć tańczyć?”

 

– „Preludium” Oriah Mountain Dreamer

 

 

Autorka:

MAŁGORZATA SINIOR

Doradca zawodowy
Doradca kariery z bogatym doświadczeniem w pracy z różnorodnymi grupami klientów, na wszystkich możliwych etapach kariery zawodowej. Udzielam wsparcia w poszukiwaniu pracy, diagnozuję predyspozycje zawodowe w odniesieniu do realiów współczesnego rynku pracy.  W wolnym czasie walczę ze stresem praktykując jogę oraz mindfulness. 

 

 

 

Tekst powstał w ramach cyklu #CareerFullyCharged.

Serię Rozwojowy wtorek traktujemy jako zaproszenie do autorefleksji i pracy na zasobach. Oprócz kwestii związanych z efektywnością osobistą, we wtorki odnosimy się do mniej oczywistych kompetencji i zapraszamy Was do eksperymentowania.

Pozostaw odpowiedź